Nowy prolog
Inspiracją do stworzenia tego bloga stał się tegoroczny, lipcowy wyjazd naszej dawnej jeździeckiej ekipy na Podlasie. Z uwagi na zły stan zdrowia i późniejszą śmierć Tocia, już trzeci rok z rzędu hasło „wyjazd do Trybu” stało się umowne, a rolę naszej bazy imprezowo-wypadowej przejął ośrodek Relaks – Perła Serpelic. W tym roku ekipa dopisała – zjawiło się nas aż 13 osób. Boguś, Cez, Czubek, Fefcia, Gortek, Inżynier, Kudłaś, Małpa, Mańka, Marian, Misio, Monika i Paszczak. Wyjazd okazał się niezwykle udany, towarzystwo najwyraźniej głodne siebie po długiej przerwie, wycieczka na rowerach przyjemna pomimo ulewy, co nas dopadła, a wieczorna impreza w pełnym składzie po prostu świetna. I wyjazd ten zaskutkował jeszcze jednym wydarzeniem. W niedzielę, zanim się rozjechaliśmy, Paszczak stworzyła nam grupę na WhatsApp z zamiarem podzielenia się fotografiami z wyjazdu. No i stała się magia, bo od wyjazdu minęło już 6 tygodni, a na grupie prawie codziennie odbywa się jakaś aktywność – wymiana informacji, wspomnień, zdjęć… Kilka dni temu Czubek wrzucił zdjęcie starego plakatu, reklamującego obozy jeździeckie w Trybie. Z pewnym wzruszeniem odkryłem, że telefon kontaktowy widniejący na plakacie to by numer stacjonarny do domu moich rodziców. Przypomniałem sobie i proces tworzenia tego plakatu i udział w sprzedaży skierowań – wystawialiśmy wtedy stolik w bramach warszawskich uczelni. Tutaj też Czubek, po tym, jak przyznałem się, że dawno temu zacząłem pisać historię Trybu, zainspirował mnie do kontynuacji tych wspomnień i podzielenia się nimi. No i kierując się próżnością oraz żądzą sławy stworzyłem tego bloga. 🙂 Jestem jego formalnym autorem i administratorem strony. I będę tu publikował co jakiś czas nowe teksty. Mam jednak nadzieję, że blog rozwinie się w kierunku solidnej monografii Gajówki w Trybie i historii osób, które się przez nią przewinęły. Liczę na współautorów, komentatorów – stwórzmy taką historię, jaką pamiętamy po kilkudziesięciu latach, ze wszystkimi smaczkami, anegdotami, przygodami, uczuciami, jakie wtedy pamiętaliśmy. Poszczególne posty można komentować, postaram się zatwierdzać komentarze jak najszybciej. A jeśli ktoś ma ochotę napisać jakiś większy tekst od siebie, ubarwić go zdjęciami z „tamtych czasów” – stworzyłem adres email, na który można przesyłać mi materiały do publikacji. Serdecznie zapraszam każdego, kto w jakikolwiek sposób był i czuje się związany z Trybem do współtworzenia tej strony.
Blog podzieliłem na rozdziały, aby nadać dramaturgii nieco chronologicznego porządku:
- Dawne lata – czyli historia sprzed pojawienia się mnie w Trybie po raz pierwszy. Czyli od początku istnienia gajówki jako bazy jeździeckiej do 1988 roku. Ta część bloga ze zrozumiałych względów nie rozwinie się bez współautorów 🙂
- Era autora – czyli czasy od mojego zaistnienia w Trybie do końca obozów jeździeckich (lata 1989-1994)
- Powroty – czyli historie naszych spotkań od 2012 roku, kiedy to wspólnie z Cezem po raz pierwszy wpadliśmy na pomysł, aby zebrać ekipę i urządzić weekendowy wypad do Trybu, Drohiczyna, Siemiatycz, Drażniewa, Rudy, Platerowa…
I jeszcze na koniec wpisu małe wyjaśnienie, skąd tytuł „Nowy prolog”. Bo wkrótce pojawi się tu „Stary prolog”. Porządkując myśli przed stworzeniem tego bloga, znalazłem w komputerowych archiwach historię Trybu, jaką zacząłem pisać około roku 1996. Był to właśnie prolog i jeden niedokończony rozdział oraz szkic tematów, jakie chciałem wtedy rozwijać. Ten stary materiał w niewielkim stopniu opisuje samą historię Trybu, jest bardziej wyjaśnieniem, jaki życiowe ścieżki mnie do Trybu przywiodły.
Gortek

To jest ów plakat, który przyczynił się do stworzenia tego bloga.
Autor zdjęcia: Czubek

W tym roku była z nami też Widalka. Tytułem uzupełnienia.
I wy chcecie, żebym pisał wspomnienia sprzed ponad 30 lat, jak nie pamiętam ile osób było na spotkaniu miesiąc temu??? 😉